Dzień Dziecka Utraconego. Można pamiętać i nadal kochać życie

15 października przypomina o dzieciach, których życie trwało zbyt krótko. Ten artykuł mówi o pamięci, żałobie i miejscu dziecka w historii rodziny. Pokazuje, że powrót do codzienności nie musi oznaczać zapomnienia. Pamięć o dziecku i dalsze życie mogą istnieć obok siebie.
Dzień Dziecka Utraconego. Można pamiętać i nadal kochać życie

Strata dziecka rzadko zaczyna się od pustego miejsca. Dziecko, które nie zdążyło się urodzić albo żyło bardzo krótko, często miało już swoje miejsce w Twoich myślach. Czasem nosiło imię i wiadomo było, o jakiej porze roku przyjdzie na świat. Przed oczami stawały pierwsze wspólne święta i zwykłe poranki. Razem z dzieckiem odchodzi więc także przyszłość, która zdążyła nabrać kształtów. Otoczenie mogło jej nie widzieć, bo mało kto znał ją tak dokładnie jak Ty. Dzień Dziecka Utraconego przypomina, że taka strata zasługuje na pamięć.

Żałoba po stracie dziecka może obejmować znacznie więcej niż brak samego dziecka. Dla części rodziców równie bolesne okazuje się to, co zdążyło powstać w wyobraźni. Znika obraz tego, kim dziecko mogłoby się stać i jak wyglądałaby codzienność z nim. Odchodzą oczekiwania związane z ciążą, porodem albo pierwszymi miesiącami. Rodzicielstwo wobec utraconego dziecka często pozostaje ważną częścią Twojej tożsamości. Strata odbiera za to możliwość przeżywania go tak, jak było wyczekiwane, i dalszy rozwój więzi, która zaczęła już powstawać.

Po stracie przychodzą też doświadczenia, o których trudno mówić głośno. Czasem otoczenie wraca do swoich spraw szybciej, niż Ty jesteś w stanie. Pytania o winę i trudne uczucia wobec siebie potrafią towarzyszyć żałobie długo. Jeśli jesteś w związku, druga osoba może nieść tę samą stratę inaczej. Zdarza się też chwila, w której radość zaczyna wracać i sama budzi niepokój. W tle pozostaje pytanie o miejsce dziecka w Twoim życiu. Czy pamięć o nim może z czasem istnieć także poza cierpieniem?

Zapowiedź autorskiej rozmowy rozwijającej temat artykułu i pokazującej jego szerszy kontekst.

15 października przypomina o dzieciach, których zabrakło

Przypadający 15 października Dzień Dziecka Utraconego jest dniem pamięci o dzieciach, których życie skończyło się zbyt wcześnie. Obchodzi się go w wielu krajach, również w Polsce. W centrum pozostają dzieci zmarłe przed narodzinami albo tuż po nich. Część obchodów obejmuje także rodziców, którzy stracili starsze dziecko. Niektóre rodziny spotykają się tego dnia i zapalają światełko pamięci. Inni przeżywają tę datę w ciszy, bez udziału w obchodach. Sposób przeżywania 15 października nie jest miarą więzi ani miłości do dziecka.

Dzień Dziecka Utraconego nie uzależnia znaczenia straty od długości ciąży ani życia dziecka. Obejmuje dzieci utracone we wczesnej ciąży, w jej późniejszych tygodniach, podczas porodu i tuż po nim. Otoczenie czasem ocenia ciężar straty po tym, w którym tygodniu do niej doszło. Etap ciąży sam w sobie nie pozwala przewidzieć, jak mocno przeżyjesz stratę. Głęboka żałoba zdarza się także po bardzo wczesnej utracie. Pamięć o dziecku przybiera różne postaci: imienia, zdjęcia z badania, daty albo poczucia, że ktoś był.

Strata ciąży często dzieje się poza wzrokiem innych. Czasem nie ma pogrzebu ani wspomnień, które znajomi mogliby z Tobą dzielić. Twoja żałoba bywa wtedy niezauważona nawet przez osoby, które widujesz codziennie. Dzień, który publicznie nazywa taką stratę, pokazuje, że wydarzyło się coś ważnego. Dla przeżywania żałoby może mieć znaczenie, czy ktoś poza Tobą wie, że było za kim tęsknić. Niektórzy rodzice odczuwają 15 października jako rzadką chwilę, gdy ich stratę dostrzegają osoby spoza najbliższego kręgu.

Data w kalendarzu obejmuje jednak tylko zewnętrzną stronę tej historii. Żałoba nie mieści się w jednym dniu i nie trzyma się rocznic. Potrafi wracać w zwykły wtorek albo w dniu, na który planowany był poród. Czasem odzywa się w rozmowie, która niespodziewanie dotyka tematu dzieci. Wtedy zwykle nie ma świec ani wspólnej ciszy, zostaje tylko Twoje wewnętrzne doświadczenie. O ciężarze tej straty mówi także to, co zdążyło powstać, zanim dziecko odeszło.

Nie traci się tylko dziecka. Traci się także przyszłość

Ciężar straty może wiązać się także z więzią, która zaczęła powstawać jeszcze przed narodzinami. U części rodziców zaczyna się ona przy wiadomości o ciąży, u innych dopiero przy pierwszym wyczuwalnym ruchu. Nazywa się ją więzią prenatalną, czyli relacją z dzieckiem budowaną w czasie ciąży przez matkę albo ojca. Wyraża się czasem w myśleniu o dziecku, mówieniu do niego i trosce o jego bezpieczeństwo. Zanim powstały wspólne wspomnienia, mogła już wypełniać Twoją codzienność.

Utracona przyszłość ma zwykle bardzo praktyczny wymiar. Czasem z myślą o dziecku urządzało się mieszkanie, planowało urlopy i układało najbliższe lata. Po stracie ten plan nie znika z dnia na dzień. Zostaje w odłożonych rzeczach i w terminach, które nadal przychodzą. Z tego powodu utrata przyszłości nie zamyka się w jednym wydarzeniu. Rozciąga się na kolejne daty, które miały należeć do dziecka, i każda z nich potrafi przypomnieć o nim na nowo.

Strata dotyka też tego, kim zaczynasz się czuć. Rola matki albo ojca potrafi zacząć się na długo przed porodem. Po stracie rodzicielstwo wobec tego dziecka często nadal ma dla Ciebie znaczenie. Nie może już jednak rozwijać się w codziennej opiece, na którą się czekało. Czasem trudno wtedy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy i jak nadal jest się rodzicem. Rozdźwięk między tym, jak przeżywasz swoją rolę, a tym, co widzą inni, bywa osobnym źródłem bólu.

Nie każdy rodzic przeżywa stratę przez pryzmat utraconej przyszłości w takim samym stopniu. Znaczenie mają okoliczności, na przykład to, czy ciąża była długo wyczekiwana, zaskoczyła albo poprzedzały ją inne straty. Zdarza się, że więź nie zdążyła się mocno zawiązać, a strata budzi przede wszystkim szok i zagubienie. Bywa też, że uczucia są mieszane i trudno je nazwać. Taka reakcja nie świadczy o braku wrażliwości ani o mniejszej wartości dziecka. To, jak przeżywasz stratę, nie musi odpowiadać oczekiwaniom innych.

Kiedy świat wraca do codzienności szybciej niż rodzic

Codzienność otoczenia może wrócić szybciej niż Twoje poczucie codzienności. Powrót do pracy, zakupy czy rozmowa o planach na weekend potrafią wymagać wysiłku, którego z zewnątrz nie widać. Utrata ciąży bywa traktowana jak wydarzenie medyczne, które kończy się wraz z wypisem ze szpitala. Po zakończeniu opieki medycznej emocjonalne doświadczenie straty zwykle nie znika, a czasem dopiero wtedy staje się wyraźniejsze w codzienności. Różnica tempa nie oznacza, że ktoś przeżywa stratę źle. Pokazuje jedynie, że żałoba ma własny rytm.

Bliscy próbują czasem pocieszać zdaniami, które mają zmniejszyć ból. Zdarza się, że działają odwrotnie, bo sugerują, że strata była mniejsza, niż czujesz, albo że pora ją zamknąć. Takie słowa rzadko wynikają ze złej woli. Częściej stoi za nimi bezradność wobec cudzego cierpienia i chęć, żeby zrobiło się lżej. Po rozmowie, która miała pomóc, możesz jednak czuć się bardziej samotnie. Silniejsza reakcja na takie słowa nie musi świadczyć o nadmiernej wrażliwości. Oddaje rozminięcie się dobrej intencji z tym, jak słowa zostały przyjęte.

Część osób wybiera milczenie. Nie pyta, nie wspomina dziecka i zmienia temat, gdy rozmowa zbliża się do ciąży. Z ich perspektywy to często forma delikatności, bo boją się niechcący przypomnieć o bólu. W Twoim odbiorze brak pytań może brzmieć tak, jakby dziecka w ogóle nie było. Z czasem milczenie bywa odbierane jako sygnał, że o takiej stracie lepiej nie mówić. Możliwe, że wtedy także Ty zaczynasz wspominać o niej rzadziej, nawet w rozmowach z bliskimi.

Źródłem tej niezręczności bywa brak języka i zwyczajów, które pomagałyby rozmawiać o takiej stracie. W innych, społecznie rozpoznanych sytuacjach żałoby istnieją znane gesty, takie jak kondolencje czy wspólne wspominanie zmarłego. Przy stracie ciąży albo noworodka tych gestów często brakuje albo otoczenie nie jest pewne, czy wypada je stosować. Bliscy nierzadko próbują pomóc, ale nie zawsze wiedzą, co powiedzieć. Świadomość tej bezradności nie usuwa bólu. Może jednak zmniejszyć poczucie, że Twoja strata została przez innych zlekceważona.

Żałoba po stracie dziecka nie ma jednego kształtu

Obraz żałoby jako kolejnych etapów, przez które przechodzi się w ustalonym porządku, nie oddaje dobrze tego, jak przeżywa się stratę. Smutek, złość, lęk i chwile spokoju potrafią się przeplatać, wracać i zmieniać natężenie bez widocznej logiki. Opisane niżej reakcje należą do częstych, ale żadna z nich nie jest obowiązkowa. Część może Cię dotyczyć, innych możesz nie znać wcale. Ich obecność ani brak nie mówią nic o tym, czy przeżywasz żałobę właściwie.

Poczucie winy i pytanie „czy mogłam zrobić coś inaczej?”

Poczucie winy po poronieniu albo późniejszej stracie to często jedna z najbardziej uporczywych reakcji. Myśli wracają do ostatnich dni i tygodni. Czy nie było za dużo pracy, stresu, wysiłku? Czy nie zauważyłaś czegoś na czas? Szukanie przyczyny bywa próbą odzyskania choćby części poczucia wpływu. Jeśli coś zależało ode mnie, świat wydaje się bardziej przewidywalny niż wtedy, gdy strata przyszła bez żadnego ostrzeżenia. Taka logika jest zrozumiała, choć zwykle bardziej obciąża, niż chroni.

Znaczna część wczesnych poronień wynika z nieprawidłowości chromosomalnych zarodka, na które rodzice nie mają wpływu. Przy późniejszych stratach przyczyny bywają różne i nie zawsze udaje się je ustalić. Brak odpowiedzi może zostawiać przestrzeń dla samooskarżania. Wiedza medyczna nie zawsze od razu uspokaja, bo poczucie winy nie wynika wyłącznie z braku informacji. Poczucie winy nie jest dowodem winy. Bywa raczej wyrazem trudności, z jaką przyjmuje się bezsilność i brak jasnej odpowiedzi.

Kiedy ciało przestaje wydawać się bezpiecznym miejscem

Po stracie ciąży część kobiet odczuwa złość albo zawód wobec własnego ciała, nawet jeśli rozumie, że nie ponosi winy. Ciało, które miało chronić dziecko, zaczyna wydawać się czymś, co zawiodło. Jednocześnie wciąż przypomina o ciąży: krwawieniem, zmęczeniem, zmianami hormonalnymi, a po późniejszej stracie także napływem pokarmu. Każdy z tych sygnałów potrafi na nowo otwierać ból. Trudno wtedy traktować własne ciało jak sprzymierzeńca, skoro ono i strata splotły się ze sobą tak blisko.

Z czasem niepokój potrafi przenieść się na przyszłość. Myśl o kolejnej ciąży bywa zarazem pragnieniem i źródłem lęku przed ponowną stratą. Jeśli kolejna ciąża nastąpi, radość przychodzi czasem razem z czujnością, liczeniem tygodni i nasłuchiwaniem sygnałów ciała. Dla części kobiet nieco więcej spokoju przynosi przekroczenie tygodnia, w którym doszło do poprzedniej straty. Lęk i nadzieja nieraz idą wtedy obok siebie. Wcześniejsza strata może wpływać na to, jak odczytujesz sygnały ciała.

Cudze ciąże i dzieci mogą boleć

Wiadomość o ciąży znajomej, wózek na ulicy albo zdjęcia noworodka potrafią nagle poruszyć coś bardzo bolesnego. Czasem wystarczy jedno zdanie w rozmowie, żeby żal wrócił z dawną siłą. Strata dziecka nienarodzonego może sprawić, że cudze rodzicielstwo zacznie przypominać o tym, czego zabrakło. Dotyczy to matek i ojców, choć każde z nich reaguje po swojemu. Ból albo zazdrość, które wtedy wracają, bywają trudne do przyznania nawet przed sobą. Takie uczucia mogą mówić więcej o własnej tęsknocie niż o niechęci do innych.

Radość z cudzego szczęścia i ból z powodu własnej straty mogą istnieć jednocześnie. Możesz szczerze cieszyć się z ciąży przyjaciółki i równocześnie odczuwać, że jej widok na razie jest dla Ciebie zbyt trudny. Zdarza się, że niektóre spotkania, uroczystości albo rozmowy o dzieciach przez pewien czas kosztują więcej niż zwykle. Dystans wobec takich sytuacji nie musi oznaczać wycofania się z relacji. Bywa sposobem na przejście okresu, w którym bliskość cudzego rodzicielstwa boli najbardziej.

Pierwszy śmiech po stracie może również boleć

Po jakimś czasie może przyjść dzień, który jest po prostu dobry. Nic szczególnego się nie wydarza: rozmowa z przyjaciółmi, spacer, film, który naprawdę wciąga. W pewnym momencie śmiejesz się z czyjegoś żartu, zanim zdążysz o tym pomyśleć. Czasem wraca ciekawość świata albo ochota na plan, który jeszcze niedawno wydawał się nie do udźwignięcia. Takie chwile rzadko przychodzą na zawołanie. Bywają krótkie i niepewne, przeplatane dniami, w których znów jest ciężko.

Zaraz po takiej chwili przychodzi nieraz coś nieoczekiwanego: niepokój albo ukłucie winy. Czasem dopiero później widać, że przez godzinę, a nawet dłużej, strata nie była na pierwszym planie. Wtedy wraca pytanie, które trudno wypowiedzieć głośno: czy jeśli znów się śmieję, to znaczy, że zapominam? Dla części rodziców radość wydaje się w tym momencie czymś nie na miejscu. Może się wydawać, że każda dobra chwila odbiera dziecku kawałek uwagi. Pierwszy śmiech bywa wtedy jednocześnie ulgą i wyrzutem.

W okresie żałoby pojedynczy dzień rzadko jest tylko smutny albo tylko dobry. Częściej składa się z kilku odcieni naraz. Bywa, że rano wystarczy cisza przy kawie, żeby wrócił żal. Po południu przychodzi rozmowa, przy której łatwiej oddychać. Wieczorem tęsknota znów potrafi dać o sobie znać, zwłaszcza w domu, gdzie wiele rzeczy przypomina o planach. Ulga i smutek zmieniają się nieraz w ciągu kilku godzin, bez wyraźnego powodu. Zmiany między smutkiem, ulgą i chwilami zwyczajności mogą być częścią żałoby.

Radość nie unieważnia pamięci o dziecku ani więzi z nim. Kiedy śmiech cichnie, dziecko nadal ma swoje miejsce w Twoich myślach. Tęsknota nie znika tylko dlatego, że na chwilę zrobiło się lżej. Także słabnący z czasem ból nie odbiera pamięci o dziecku znaczenia. Powracająca radość może oznaczać, że obok straty zaczyna być miejsce także na inne części Twojego życia. Ból nadal może wracać. Nie musi jednak być jedyną rzeczą, która wypełnia każdy dzień.

Dwoje rodziców może przeżywać tę samą stratę inaczej

Żałoba po śmierci dziecka dotyka obojga rodziców, ale u każdego z nich może wyglądać inaczej. Czasem jedno z Was potrzebuje rozmawiać o dziecku, wracać do szczegółów i wypowiadać jego imię. Drugie milknie, zajmuje się pracą albo sprawami praktycznymi, które dają poczucie, że coś jeszcze da się zrobić. Te różnice nie muszą wynikać z płci. Mogą mieć związek z temperamentem, historią i dotychczasowymi sposobami radzenia sobie z trudnymi chwilami. Milczenie bywa jednym ze sposobów przeżywania straty, podobnie jak potrzeba rozmowy.

Różnić może się też tempo. Jedno z rodziców wraca do pracy szybciej, drugie przez dłuższy czas nie jest w stanie funkcjonować jak wcześniej. Zdarza się, że żal jednej osoby nasila się akurat wtedy, gdy druga zaczyna odzyskiwać siły. Rozbieżne bywają też potrzeby: bliskość albo chwila samotności, wyjście do ludzi albo pozostanie w domu. Rozdźwięk potrafi być trudniejszy do uniesienia, gdy te potrzeby pozostają niewypowiedziane i każde z Was zgaduje, czego chce druga strona.

Odmienne mogą być również sposoby pamiętania. Dla jednej osoby ważne są przedmioty, pudełko z pamiątkami, list do dziecka albo miejsce, do którego się wraca. Druga pamięta bardziej po cichu, w myślach, bez rytuałów i bez mówienia o tym na głos. Jedno chce zaznaczać rocznice, termin porodu albo Dzień Dziecka Utraconego, drugie woli, żeby te daty minęły spokojnie. Każdy z tych sposobów może wynikać z podobnej potrzeby zachowania miejsca dziecka we własnym życiu.

W parze różnice w przeżywaniu żałoby bywają odczytywane jako brak miłości albo brak zaangażowania. Spokój drugiej osoby może wyglądać jak obojętność, a jej łzy jak niemożność udźwignięcia straty. Inny sposób przeżywania nie oznacza jednak automatycznie, że druga osoba cierpi mniej. Ojcowie i partnerzy są przy tym czasem pomijani przez otoczenie, które pyta głównie o samopoczucie matki albo o jej zdrowie. Ich żałoba staje się przez to mniej widoczna, choć nie musi być słabsza ani krótsza.

Powrót do życia nie jest zapomnieniem

Pamięć o dziecku i cierpienie po jego stracie to dwie różne rzeczy, choć na początku bywają nierozdzielne. W czasie najsilniejszego bólu wspomnienia o dziecku często łączą się z cierpieniem, więc łatwo uznać, że jedno wymaga drugiego. Pamiętać można jednak na wiele sposobów: przez imię, datę, rozmowę, przedmiot albo krótką myśl w ciągu dnia. Żaden z nich nie wymaga, żeby wspomnienie bolało tak samo jak na początku. Cierpienie bywa częścią pamięci, ale nie jest warunkiem jej trwania.

Część rodziców ma poczucie, że wracając do przyjemności, pracy czy planów, w jakiś sposób zdradza dziecko. Każdy lżejszy dzień może wtedy przypominać odwracanie się od dziecka. Pamięć o dziecku nie potrzebuje jednak wyznaczonej liczby smutnych dni. Bywa nią rozmowa o nim, zapalona świeca albo chwila ciszy między codziennymi sprawami. Dalsze życie toczy się obok tej pamięci. Nowa praca, wyjazd czy urodziny kogoś bliskiego dopisują kolejne rozdziały do biografii, w której dziecko wciąż ma swoje miejsce.

Osłabnięcie bólu bywa dla części rodziców zaskakująco trudne. Gdy żal traci ostrość, przychodzi czasem lęk, że miłość do dziecka też słabnie albo że dziecko oddala się drugi raz. Ból i przywiązanie nie zmieniają się jednak w jednym rytmie. Cierpienie z czasem często łagodnieje, a dziecko nadal może zajmować ważne miejsce w Twoim życiu. Zmienia się raczej forma, w jakiej jest obecne na co dzień. Miłość potrafi wtedy trwać ciszej, także w dniach, w których ból nie wraca.

Podobne rozróżnienie dotyczy przyszłości. Kolejne dziecko po stracie nie zajmuje miejsca tego, które odeszło, i nie zamyka jego historii. Otoczenie czasem traktuje nową ciążę jak domknięcie żałoby, choć tęsknota za utraconym dzieckiem często trwa także wtedy. Każde dziecko ma w rodzinie własne miejsce. Są też rodzice, dla których kolejne dziecko nie wchodzi w grę, z wyboru albo z konieczności. Ani narodziny kolejnego dziecka, ani ich brak nie muszą odbierać znaczenia temu, które zostało utracone.

Pamięć może z czasem zmienić swoje miejsce

Gdy żałoba jest najświeższa, obecność dziecka w myślach często splata się z bólem. Myśl o nim może przychodzić razem z płaczem, napięciem w ciele albo pustką, którą trudno czymkolwiek wypełnić. Nawet zwykłe czynności, jak zakupy czy droga do pracy, nieraz przypominają wtedy o stracie. Przez pewien czas wystarczy drobny bodziec, żeby wróciło cierpienie. Trudno sobie wyobrazić, że wspomnienia mogłyby kiedyś nie boleć. Czasu trwania tak silnego bólu nie da się z góry wyznaczyć, bo zależy od wielu okoliczności.

Z czasem wspomnienie dziecka przynosi nieraz także czułość, spokój albo zwykłe ciepło, którego wcześniej nie dało się poczuć. Może przyjść również wdzięczność za obecność tego dziecka, nawet jeśli była bardzo krótka. Dotyczy wtedy samego faktu, że to dziecko było częścią Twojego życia. Nie każdy rodzic jej doświadcza i jej brak nie mówi niczego o przebiegu żałoby. Czułość i żal często długo idą obok siebie, bez wyraźnej granicy między jednym a drugim.

Dziecko może być obecne także w historii rodziny. Bywa wspominane w rozmowach, obecne w dacie, którą bliscy pamiętają, albo w opowieści przekazywanej dalej. Dla części rodziców ważne staje się również to, co zmieniło się w nich samych. To na przykład większa wrażliwość na cudzą stratę albo inne spojrzenie na bliskość. Taka zmiana nie usprawiedliwia straty ani nie czyni jej potrzebną. Mówi raczej o tym, że nawet bardzo krótkie życie potrafi zostawić trwały ślad. Takie ślady mogą pozostawać częścią pamięci o zmarłym, obok tęsknoty i innych doświadczeń bliskich.

Stopniowo może zmieniać się również sposób, w jaki myślisz o obecności dziecka we własnym życiu. U części rodziców pytania przesuwają się wtedy od samego bólu ku temu, jakie miejsce dziecko ma dziś w ich codzienności. Odpowiedź bywa różna i nieraz dojrzewa przez lata, razem z całą rodziną. Dziecko nie musi znikać z pamięci, żeby przestało mieszkać wyłącznie w bólu. W Twojej historii może być obecne szerzej niż wyłącznie przez cierpienie.

Nowe życie nie odbiera znaczenia temu, które odeszło

Życie po stracie dziecka stopniowo może nabierać nowego kształtu, także w drobnych sprawach. Wraca czasem bliskość w związku, gotowość do spotkań z przyjaciółmi albo przyjemność zwykłej rozmowy przy wspólnej kolacji. Praca znów potrafi dawać satysfakcję, a plan wyjazdu przestaje wydawać się czymś niestosownym. Dobre chwile udaje się niekiedy przeżyć swobodniej, bez natychmiastowego wyrzutu. Takie życie nie jest powrotem do sytuacji sprzed straty. Mieści w sobie stratę i jednocześnie otwiera się na to, co dopiero przyjdzie.

Pytanie, jak żyć po stracie dziecka, wraca w różnych momentach i za każdym razem może brzmieć trochę inaczej. Szukając odpowiedzi, rodzice sięgają po różne źródła oparcia: bliskie relacje, pracę albo rozmowy z osobami po podobnej stracie. Jedną z przestrzeni pracy nad takim doświadczeniem bywa psychoterapia. Można w niej przyglądać się emocjom, znaczeniu tego, co się wydarzyło, i jego wpływowi na codzienne życie oraz relacje. Nie każdy jej potrzebuje, a dla części osób ważniejsze okazują się inne formy wsparcia.

Niektórzy rodzice myślą też o kolejnym rodzicielstwie. Ciąża po stracie dziecka może nieść nadzieję, a obok niej wspomnienie tego, co wydarzyło się wcześniej. Każda ciąża jest przy tym osobnym doświadczeniem, z własnym przebiegiem i własnym dzieckiem. Pamięć o dziecku utraconym może jej towarzyszyć w chwilach wzruszenia albo w rozmowach o rodzinie. Kolejne dziecko nie jest jednak koniecznym zakończeniem tej historii. Twoje życie po stracie nie musi prowadzić do kolejnego rodzicielstwa, żeby miało swoje znaczenie i kierunek.

Czasem po stracie utrzymują się automatyczne reakcje, na przykład napięcie przed ważnymi datami albo nagły niepokój w określonych miejscach. Z automatycznymi reakcjami, napięciem i emocjonalnym śladem różnych doświadczeń pracuje między innymi hipnoterapia. Dobór metody zależy od charakteru trudności i od momentu, w którym dana osoba się znajduje. Przyszłość nie musi być ani ucieczką od pamięci, ani jej zaprzeczeniem. Pamięć o dziecku i dalsze życie mogą w niej spokojnie istnieć obok siebie.

Do przemyślenia

Dzień Dziecka Utraconego przypomina raz w roku o tym, co rodzice noszą w sobie przez wszystkie pozostałe dni. Strata dziecka nie musi zostać zamknięta ani zapomniana, żeby dało się dalej żyć. Można tęsknić i jednocześnie planować, płakać w rocznicę i śmiać się już następnego dnia. Żal i codzienność mogą przez pewien czas wydawać się nie do pogodzenia, a potem stopniowo zacząć się spotykać. Miłość do dziecka nie wymaga rezygnacji z własnego życia ani z radości.

Miejscem dla pamięci o dziecku nie musi być cierpienie. Dla osób, które chcą uporządkować własną historię straty w pracy grupowej, jedną z możliwych form jest warsztat „Ślady na piasku”. Może nim być czułość, z jaką wracasz do niego myślami w zwykły dzień albo 15 października. Bywa nim także wdzięczność za to, że było. Może nim być również Twoje dalsze życie, ze śmiechem, planami i bliskością, które niczego temu dziecku nie odbierają. Tęsknota za nim bywa obecna długo, a mimo to potrafi iść w parze z tym, co dobre. Możesz je kochać i nadal kochać życie.

Anna Franecka-Otto, psycholog i psychoterapeutka systemowa w gabinecie Naprawa Skrzydeł w Szczecinie

Anna Franecka-Otto

Psycholog, psychoterapeutka systemowa i mediatorka

Konsultacja psychoterapeutyczna

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji

Napisz krótko, czego dotyczy trudność. Odpowiem i zaproponuję możliwy termin konsultacji.

Zadzwoń

Nie zawsze mogę odebrać telefon od razu

Podczas sesji telefon pozostaje wyciszony. Jeśli nie odbieram, wyślij SMS albo napisz przez jeden z komunikatorów poniżej.




    Zostań przy temacie

    Share