Hipnoza klasyczna – jak dawniej indukowano trans i badano reakcje umysłu

Hipnoza klasyczna nie jest jedną historyczną metodą ani zamkniętą szkołą. To repertuar technik indukowania i pogłębiania transu, sprawdzania reakcji oraz przekazywania sugestii, który kształtował się przez ponad dwa stulecia. Artykuł pokazuje drogę od magnetyzmu zwierzęcego, przez Braida i szkołę z Nancy, aż do współczesnej hipnoterapii.

Kiedy ktoś słyszy określenie hipnoza klasyczna, często wyobraża sobie jedną konkretną metodę, na przykład wahadełko i monotonny głos. Hipnoza klasyczna bywa jednak przywoływana w różnych, nie zawsze zgodnych ze sobą kontekstach. Jedni łączą ją z pokazami scenicznymi, inni z dawną praktyką medyczną sprzed stu lat. Jeszcze inni kojarzą ją z pierwszymi eksperymentami nad ludzką uwagą. To samo określenie bywa używane wobec różnych obrazów i praktyk. Skąd bierze się ta niejednoznaczność i czy w ogóle istnieje jedna, wspólna definicja tego pojęcia?

Hipnoza klasyczna to współczesne określenie historycznie ukształtowanego repertuaru technik indukowania, pogłębiania i sprawdzania transu oraz przekazywania sugestii. Nazwa ta nie odnosi się do jednej historycznej metody ani szkoły, lecz scala techniki rozwijane w różnych okresach i środowiskach. Łączy je jednak wspólny rdzeń, czyli formalne prowadzenie obejmujące indukowanie transu, jego pogłębianie, sprawdzanie reakcji i przekazywanie sugestii. Ten wspólny mianownik pozwala dziś mówić o jednym repertuarze, mimo różnorodności źródeł. Rozumienie tego pochodzenia pomaga uniknąć mylenia stylu prowadzenia z jednym, zamkniętym systemem.

Ten artykuł nie opisuje pełnej historii poszczególnych badaczy ani nie kataloguje po kolei wszystkich dawnych fenomenów obserwowanych w transie. Pokazuje raczej, z jakich elementów złożył się warsztat nazywany dziś klasyczną indukcją. Opis prowadzi od pierwszych prób organizowania uwagi przez kolejnych badaczy i szkoły. Kończy się na późniejszym okresie, w którym formalne techniki wykorzystywano szerzej i bardziej systematycznie w zindywidualizowanych procesach terapeutycznych. Repertuar ten kształtował się przez ponad dwa stulecia, nie za sprawą jednego odkrycia ani jednej osoby.

Skąd wziął się obraz prowadzącego wywołującego szczególny stan

Zanim powstał termin hipnotyzm, w Europie osiemnastego wieku znany był inny pomysł, magnetyzm zwierzęcy. Franz Anton Mesmer zakładał istnienie niewidzialnego, uniwersalnego fluidu przenikającego organizmy i otoczenie, którego zaburzony przepływ miał wywoływać chorobę. Seanse organizowano wokół specjalnego zbiornika zwanego baquet, z metalowymi prętami i sznurami łączącymi osoby poddawane zabiegowi. Prowadzący dotykał ciała, wykonywał magnetyczne pociągnięcia dłonią, a całości towarzyszyła muzyka i wyczekująca atmosfera. Ten obraz, mimo błędnej teorii, ukształtował coś trwałego. Powstało wyobrażenie prowadzącego wywołującego szczególny stan u innej osoby.

Silne reakcje cielesne, nazywane wtedy kryzysem magnetycznym, uznawano za dowód, że oddziaływanie zadziałało. Widoczne drżenie, płacz czy utrata równowagi mogły być wzmacniane przez oczekiwanie, atmosferę seansu i obserwowanie reakcji innych osób. Im bardziej widowiskowa była reakcja, tym mocniej otoczenie traktowało ją jako potwierdzenie działania magnetyzmu. Osoby poddawane zbiorowym seansom mogły przejmować reakcje od innych, obserwując je w tej samej sali. Sama atmosfera oczekiwania, wzmacniana rytuałem i dotykiem, sprzyjała występowaniu takich reakcji niezależnie od domniemanego fluidu.

W 1784 roku komisje powołane przez Ludwika XVI zbadały magnetyzm praktykowany przez jednego ze zwolenników Mesmera. Skład jednej z nich stanowili uznani uczeni, którzy stosowali wczesne sposoby kontrolowania wiedzy i oczekiwań badanych. W części prób osoby miały zasłonięte oczy i nie wiedziały, czy są w danym momencie poddawane rzekomemu działaniu magnetyzmu. Komisje nie potwierdziły istnienia fluidu opisywanego przez Mesmera. Obserwowane reakcje przypisały wyobraźni, naśladownictwu i dotykowi, nie działaniu postulowanego fluidu.

Mesmeryzmu nie należy nazywać hipnozą w dzisiejszym rozumieniu. Mesmer nie wyjaśniał tych reakcji procesami psychicznymi i fizjologicznymi osoby poddawanej zabiegowi. Pozostały po nim jednak praktyki organizujące oczekiwanie, kierujące uwagę i wzmacniające znaczenie reakcji tej osoby. Wyjaśnienie oparte na fluidzie stopniowo traciło znaczenie, choć zmiana nie nastąpiła od razu ani za sprawą jednego odkrycia. Kilkadziesiąt lat później James Braid podjął próbę wyjaśnienia tych reakcji bez odwoływania się do magnetycznego fluidu. Szukał mechanizmu psychofizjologicznego po stronie samej osoby.

Jak powstały dwa filary klasycznej hipnozy

Hipnoza klasyczna złożyła się z wielu elementów, lecz dwa z nich porządkują większość późniejszego repertuaru. Pierwszym jest formalizacja indukcji i jej psychofizjologicznego wyjaśnienia w pracach Jamesa Braida, który nie stworzył jej od podstaw. Drugim jest nadanie sugestii centralnej roli przez szkołę z Nancy, która także jej nie wynalazła. Oba wątki obejmowały stan i reakcje na sugestię, a z czasem weszły do repertuaru formalnej hipnozy. Określenie „dwa filary” porządkuje dwa dominujące składniki tego repertuaru, nie pełny zbiór jego historycznych źródeł.

Narodziny formalnej indukcji

W 1841 roku James Braid obejrzał pokaz magnetyzera Charlesa Lafontaine’a i zaczął prowadzić eksperymenty. Poprosił osobę badaną, by wpatrywała się w błyszczący przedmiot trzymany powyżej linii wzroku. Po pewnym czasie zauważył zmęczenie mięśni oczu, ciężkość powiek i ich mimowolne zamknięcie. Braid zaczął analizować te reakcje jako skutek określonego ułożenia oczu i koncentracji uwagi. Wiązał je ze skupieniem wzroku i umysłu na jednym obiekcie, nie z działaniem zewnętrznej siły. Procedura nie wymagała przyjęcia teorii fluidu ani szczególnej siły przekazywanej przez prowadzącego.

Braid odrzucił teorię przepływu fluidu oraz szczególnej emanacji pochodzącej od prowadzącego. Uznał, że reakcje wynikają z procesów zachodzących po stronie osoby hipnotyzowanej, nie ze szczególnej mocy prowadzącego. Wprowadził określenia neurohipnotyzm i hipnotyzm, nawiązujące do greckiego słowa oznaczającego sen. Początkowo wiązał ten termin z koncepcją nerwowego snu, choć później coraz mocniej podkreślał rolę skupionej uwagi. Fiksacja wzroku i koncentracja stały się elementami procedury, którą dało się odtwarzać bez przypisywania prowadzącemu magnetycznej siły lub wyjątkowej mocy.

Sugestia jako narzędzie wywoływania reakcji

Kilkadziesiąt lat później, w mieście Nancy, powstał nurt nadający sugestii centralne znaczenie teoretyczne i terapeutyczne. Ambroise-Auguste Liébeault i Hippolyte Bernheim prowadzili sesje oparte na bezpośrednich, prostych komunikatach słownych. Sugerowali osobie hipnotyzowanej sen, spokój lub zanikanie konkretnego objawu, często powtarzając te same zdania wielokrotnie. Badali, jak sugestia słowna może zmieniać odczuwanie, ruch, zachowanie i objawy, nie tylko samo ciało. Bernheim wskazywał również, że sugestia może wywoływać reakcje także w stanie czuwania.

Szkoła z Nancy stosowała także sugestie przeznaczone do realizacji po zakończeniu hipnozy. Ich wykonanie nie było automatyczne. Podkreślała sugestywność oraz rolę wyobrażeń i przyjmowanych idei w kształtowaniu reakcji osoby hipnotyzowanej. Punkt ciężkości przesunął się z opisu samego stanu na sposób celowego wywoływania określonych reakcji. Chodziło o to, jak za pomocą sugestii wywołać określoną reakcję podczas hipnozy lub w stanie czuwania. Nie należy jednak utożsamiać całej hipnozy klasycznej wyłącznie z tym nurtem, ponieważ rozwijał się on równolegle z innymi tradycjami.

Jak sprawdzano trans i porządkowano procedurę

Braid formalizował indukcję i jej psychofizjologiczne wyjaśnienie, a szkoła z Nancy nadawała centralne znaczenie sugestii, także poza samym transem. Osobnym pytaniem pozostawało jednak, po czym rozpoznać, że dana osoba w ogóle znajduje się w takim szczególnym stanie. Sposobów rozpoznawania transu szukano równolegle z rozwijaniem metod jego indukowania. Rozwijały się dwa powiązane kierunki badań, obserwowanie reakcji oraz porządkowanie procedury ich wywoływania. Oba wątki zostały później połączone w repertuarze nazywanym dziś klasyczną hipnozą.

Jak fenomeny miały potwierdzać trans

W szpitalu Salpêtrière neurolog Jean-Martin Charcot badał hipnozę u pacjentek z rozpoznaniem histerii pod koniec dziewiętnastego wieku. Wyróżniał trzy odrębne stany nazywane letargiem, katalepsją i somnambulizmem. Letarg wiązał się z głębokim rozluźnieniem i ograniczoną reakcją na otoczenie. Katalepsja oznaczała utrzymywanie nadanej pozycji. Somnambulizm łączono z większą reaktywnością na sugestie, mową i celowym ruchem. W modelu Salpêtrière uznawano je za obiektywne stany, wywoływane i zmieniane za pomocą bodźców, na przykład dźwiękiem gongu. Demonstracje wzmacniały przekonanie, że widoczne reakcje pozwalają rozpoznać trans.

Charcot wiązał te stany z histerią, występującą u osób o określonej skłonności nerwowej. Szkoła z Nancy uznawała reagowanie na sugestię za zjawisko występujące również poza grupą pacjentek z histerią. Oba stanowiska rozwijały się równolegle i pozostawały ze sobą w bezpośrednim sporze. Bernheim nie potrafił odtworzyć trzech stanów w opisanej postaci i uznawał, że reakcje kształtowały sugestie oraz oczekiwania kliniki. Trwalsze okazało się przekonanie, że widoczna reakcja może potwierdzać osiągnięcie transu.

Jak ukształtował się formalny schemat indukcji

Formalny schemat indukcji nie powstał w jednym momencie ani za sprawą jednej osoby czy szkoły. Kształtował się stopniowo, w miarę jak różne elementy zaczęto łączyć w powtarzalną procedurę. Fiksacja wzroku służyła wprowadzeniu w stan skupienia, a sugestia kierowała doświadczeniem osoby hipnotyzowanej. Fenomeny obserwowane przez Charcota bywały wykorzystywane do sprawdzania reakcji, nie do samego wprowadzania w trans. W późniejszych procedurach dołączano sugestie rozluźnienia, spokojnego oddechu i stopniowego pogłębiania. Ten rozszerzany repertuar złożył się na schemat rozpoznawany dziś jako klasyczna indukcja.

Po wprowadzeniu w trans prowadzący często sprawdzał jego obecność za pomocą prostych testów, na przykład unoszenia ręki lub sztywności ramienia. Historycznie udaną reakcję traktowano jako potwierdzenie transu. Brak jednego fenomenu nie pozwala jednak współcześnie przesądzać o braku hipnozy. Taki test bywał tylko jednym z wielu elementów całej procedury, nie jej rozstrzygającym momentem. W zależności od procedury testy mogły poprzedzać pogłębianie, następować po nim albo same wzmacniać reakcję. Procedurę kończono odliczaniem, otwarciem oczu i sugestią powrotu do zwykłego poziomu aktywności.

Co tracimy, gdy hipnozę klasyczną przedstawia się jako jedną metodę

Mieszanie rytuału z mechanizmem hipnozy ma konkretny koszt. Obraz przyciemnionego salonu, dotyku i muzyki sugeruje, że bez takiej oprawy trans nie może wystąpić. Procedury rozwijane przez Braida i szkołę z Nancy nie wymagały jednak żadnego z tych elementów rytuału. Brak historycznej oprawy nie wyklucza hipnozy ani reagowania na sugestię. Ktoś, kto oczekuje odtworzenia dawnej scenerii, może błędnie ocenić zwykłą, współczesną procedurę hipnotyczną jako niepełną lub nieskuteczną. Taka ocena mówi więcej o wcześniejszych oczekiwaniach tej osoby niż o samym przebiegu procedury.

Mylenie indukcji z całą hipnoterapią prowadzi do innego problemu. Opisany repertuar dotyczy indukowania i pogłębiania transu, sprawdzania reakcji oraz przekazywania sugestii. Sam ten repertuar nie opisuje zaplanowanej pracy nad konkretnym problemem, prowadzonej w ramach współczesnej hipnoterapii. Ktoś, kto zna tylko klasyczną indukcję, może sądzić, że sama procedura wystarczy do rozwiązania trudności, z którą przychodzi. W pracy terapeutycznej indukcja jest podporządkowana rozpoznaniu problemu, ustaleniu celu, doborowi interwencji i ocenie reakcji osoby. Indukcja pozostaje jednym z elementów szerszego procesu, nie jego całością.

Fenomen bywa też mylony z dowodem skuteczności. Wyraźna reakcja, na przykład katalepsja albo unoszenie ręki, robi wrażenie i łatwo skojarzyć ją z sukcesem całej pracy. Historia mesmeryzmu i spór wokół Salpêtrière pokazały, że kontekst, oczekiwania i sugestie mogą współkształtować widoczne reakcje. Wyrazistość fenomenu nie mierzy jakości procesu ani trwałości rezultatu terapeutycznego. Sama widoczność reakcji nie przesądza o tym, co dzieje się dalej w procesie pracy. Brak widowiskowej reakcji nie oznacza porażki, tak jak jej obecność nie oznacza sukcesu terapeutycznego.

Klasyczny, bezpośredni styl bywa mylony z przejęciem kontroli nad drugą osobą, a dawne eksperymenty ze współczesnym, planowym procesem terapeutycznym. Dyrektywność dotyczy sposobu formułowania sugestii, nie odebrania osobie zdolności odmowy ani własnej woli. Reakcja może być odczuwana jako mimowolna, lecz nie oznacza to automatycznego przejęcia kontroli przez prowadzącego. Prowadzący odpowiada za uzyskanie świadomej zgody przed procedurą i respektowanie granic osoby hipnotyzowanej w jej trakcie. Publiczne demonstracje w Salpêtrière miały charakter badawczy i dydaktyczny, nie odpowiadały współczesnemu procesowi pracy nad indywidualnym problemem.

Co sprawdzano w klasycznej hipnozie

W praktykach zaliczanych dziś do hipnozy klasycznej rozwijano sposoby sprawdzania, czy dana osoba reaguje na określone sugestie. Prowadzący testował konkretne reakcje, które miały potwierdzać trans albo pozwalać określić jego stadium lub poziom. Poniższe zestawienie pokazuje kilka takich testów oraz funkcję, jaką pełniły w ówczesnej praktyce. To nie lista objawów obowiązujących we współczesnej ocenie hipnozy, tylko przegląd dawnych kryteriów. Prowadzący stosowali odmienne zestawy testów, zależnie od szkoły. Kolejność testów w tabeli nie odzwierciedla jednej procedury stosowanej we wszystkich szkołach.

Co sprawdzano Przykładowa reakcja Jaką funkcję pełniła
Reakcja ruchowa unoszenie ręki sprawdzenie reakcji ideomotorycznej
Utrzymanie pozycji katalepsja historyczna ocena stadium lub głębokości transu
Zmiana czucia zmniejszenie lub zniesienie czucia w dłoni sprawdzenie wpływu sugestii na odczuwanie
Reakcja pamięciowa amnezja sugestywna sprawdzenie reakcji na sugestię niepamiętania określonej informacji

Testy pełniły praktyczną funkcję w przebiegu procedury. Nie stanowiły diagnozy klinicznej ani jednolitej oceny całego reagowania hipnotycznego. Wynik pojedynczego testu pomagał prowadzącemu zdecydować, jak dalej prowadzić procedurę, na przykład czy kontynuować pogłębianie, czy przejść do sugestii. Nie każdy prowadzący stosował te same testy w tej samej kolejności ani z tą samą częstotliwością. Wybór zależał też od tego, co dana szkoła uznawała za istotny sygnał reagowania. Testowanie było więc elementem elastycznym, dostosowywanym do przebiegu i celu konkretnej procedury.

Różne testy sprawdzały odmienne rodzaje reakcji, dlatego wynik jednego nie reprezentował całego obrazu. Reakcja ruchowa, na przykład unoszenie ręki, nie przesądzała o tym, jak dana osoba odpowie na sugestię dotyczącą czucia. Brak jednej reakcji nie wykluczał obecności innych, sprawdzanych osobnym testem. Zestaw kilku różnych testów dawał więc szerszy obraz niż pojedyncza próba. Z dzisiejszej perspektywy pokazuje to, że odpowiedź na jedną sugestię nie reprezentuje całego profilu reagowania. Podobną logikę wykorzystują dzisiejsze ustandaryzowane skale, łączące wiele odmiennych zadań zamiast uniwersalnego fenomenu.

Silny fenomen, na przykład wyraźna katalepsja, nie potwierdza skuteczności terapeutycznej. Brak spektakularnej reakcji na jeden test nie oznacza automatycznie, że hipnoza nie wystąpiła. Współczesna ocena reagowania hipnotycznego nie opiera się na jednym rozstrzygającym teście. Tabela pokazuje historyczną funkcję testów i nie służy do oceny konkretnej osoby. Z tego repertuaru pozostała praktyka obserwowania i opisywania reakcji na konkretne sugestie. Pozostaje więc pytanie, jak dzisiaj rozumieć określenie hipnoza klasyczna i które elementy dawnego repertuaru nadal są wykorzystywane.

Jak dzisiaj rozumieć określenie „hipnoza klasyczna”

W XX wieku repertuar nazywany dziś klasycznym nadal się rozszerzał. Jednym z przykładów jest późniejsze włączenie pracy z napięciem mięśniowym do części indukcji relaksacyjnych. Edmund Jacobson opracował trening rozpoznawania i rozluźniania napięcia mięśniowego, wykorzystujący również krótkie, celowe napięcia. Metoda ta powstała niezależnie od hipnozy, jako fizjologiczny sposób pracy z napięciem ciała. Z czasem wybrane elementy tego treningu zaczęto wykorzystywać także w formalnych procedurach hipnotycznych. Repertuar określany dziś jako klasyczny pozostawał więc otwarty na nowe elementy jeszcze długo po XIX wieku.

Rozluźnienie mięśni bywa dziś kojarzone z hipnozą tak silnie, że wygląda na jej konieczny warunek. Historyczne procedury hipnotyczne nie tworzyły jednak z głębokiego rozluźnienia uniwersalnego warunku transu. Reagowanie hipnotyczne może występować podczas ruchu, przy otwartych oczach i przy zachowanej wysokiej aktywności, nie tylko w spoczynku. Takie podejście bywa dziś nazywane hipnozą aktywną, w odróżnieniu od tradycyjnej indukcji relaksacyjnej. Rozluźnienie pozostaje jednym z możliwych elementów procedury, nie jej definicją. Współczesne badania nie uznają głębokiego rozluźnienia za konieczny warunek reagowania hipnotycznego.

Określenie hipnoza klasyczna opisuje przede wszystkim styl i strukturę prowadzenia, nie osobny rodzaj transu. Styl klasyczny częściej wykorzystuje wyraźnie wydzieloną indukcję, sugestie bezpośrednie i formalne sprawdzanie reakcji. Nie ma jednak podstaw, aby uznawać hipnozę klasyczną za odrębny rodzaj transu. Różnice dotyczą przede wszystkim organizacji procedury, języka sugestii, poziomu aktywności i sposobu kierowania uwagą. Mylenie stylu z odrębnym zjawiskiem prowadzi do fałszywego wrażenia, że istnieje kilka całkowicie odrębnych rodzajów transu hipnotycznego.

Współczesny prowadzący może łączyć elementy stylu klasycznego z innymi sposobami pracy. Wybór zależy od celu procedury, kontekstu i sposobu reagowania osoby hipnotyzowanej. Formalna indukcja, bezpośrednia sugestia i test reakcji mogą współistnieć z bardziej konwersacyjnym stylem. Rozmowa i indukcja przenikają się wtedy nawzajem. Taki układ może należeć do repertuaru prowadzącego. Określenie hipnoza klasyczna można traktować jako punkt odniesienia, nie zamkniętą kategorię. Tak rozumiana klasyka prowadzi do pytania, jak Elman porządkował formalną indukcję i jak Erickson zmieniał rolę hipnozy w procesie terapeutycznym.

Od klasycznej indukcji do współczesnej hipnoterapii

Dave Elman uporządkował i popularyzował powtarzalną strukturę szybkiej indukcji, opartą na kolejnych etapach, testowaniu reakcji i frakcjonowaniu. Pozostał przy formalnie wyodrębnionej indukcji, sugestiach bezpośrednich i sprawdzaniu kolejnych reakcji. Jego procedura łączyła wcześniej znane sugestie bezpośrednie, pogłębianie i sprawdzanie reakcji w uporządkowany ciąg. Elman uczył tych procedur przede wszystkim lekarzy i dentystów, którzy potrzebowali szybkiego, powtarzalnego sposobu wprowadzania pacjentów w trans. Kładł przy tym duży nacisk na testowanie reakcji przed przejściem do kolejnego etapu.

W podejściu Miltona Ericksona punkt ciężkości przesunął się z odtwarzania stałej procedury na wykorzystywanie indywidualnych reakcji osoby. W jego pracy hipnoza była włączana w szerszy, indywidualnie konstruowany proces terapeutyczny. Nie ograniczał hipnozy do jednej procedury powtarzanej identycznie wobec każdej osoby. Korzystał także z sugestii pośrednich i metafor dopasowanych do języka, doświadczeń i sposobu reagowania osoby. W 1975 roku Richard Bandler i John Grinder opisali część wzorców Ericksona w modelu NLP, niebędącym źródłem jego pracy.

Formalna indukcja nie zniknęła wraz z rozwojem bardziej zindywidualizowanych i konwersacyjnych sposobów prowadzenia hipnozy. Pozostała jednym z narzędzi dostępnych obok stylu konwersacyjnego i innych późniejszych sposobów pracy. Prowadzący może sięgnąć po wyraźnie wyodrębnioną procedurę, styl konwersacyjny albo połączyć elementy różnych sposobów pracy. Wybór zależy od celu procesu, kontekstu oraz sposobu reagowania osoby hipnotyzowanej. Różne style pozostają narzędziami w jednym polu praktyki hipnotycznej i żaden nie gwarantuje rezultatu samą swoją nazwą.

Historia pokazuje, z czego powstał repertuar nazywany dziś hipnozą klasyczną. Nie wyjaśnia jednak mechanizmu reagowania na sugestię. Szersze spojrzenie na zjawisko hipnozy, jego przebieg, kontrolę i granice przedstawia osobny materiał. Osoby zainteresowane praktycznym poznaniem tych technik znajdą uporządkowane wprowadzenie w kursie Praktyk Hipnozy.

Kiedy będziesz gotów

Hipnoza klasyczna nie jest jedną metodą ani zamkniętą szkołą, tylko współczesnym określeniem historycznego repertuaru technik. Ten artykuł pokazał, z czego powstał i jak zmieniał się przez ponad dwa stulecia. Współczesna hipnoterapia wykorzystuje hipnozę w szerszym, zaplanowanym procesie pracy nad problemem i nie sprowadza się do samej indukcji. Jeśli zastanawiasz się, czy taka forma wsparcia ma sens w Twojej sytuacji, można to ocenić podczas pierwszej konsultacji. Podczas konsultacji dotyczącej hipnoterapii w Szczecinie można omówić problem, cel i zasadność tej formy pracy.

Pierwsza konsultacja nie służy sprawdzaniu, czy ktoś nadaje się do klasycznego stylu prowadzenia. Służy rozpoznaniu problemu, ustaleniu celu i ocenie, czy hipnoterapia jest właściwą formą pracy w danej sytuacji. Konkretny sposób prowadzenia, w tym ewentualne elementy stylu klasycznego, dobiera się na podstawie kilku czynników. Należą do nich cel, charakter trudności, sposób reagowania i granice osoby hipnotyzowanej. Nie istnieje jeden obowiązkowy sposób prowadzenia właściwy dla każdej osoby. W wizytówce pod artykułem znajdują się informacje o prowadzącym oraz dane potrzebne do kontaktu.

Share